
Blisko jedną trzecią życia spędzamy śpiąc albo próbując zasnąć, a mimo to sen pozostaje jedną z najsłabiej rozumianych rzeczy, jakie robimy codziennie. Włoski zespół badawczy przeanalizował ponad trzy i pół tysiąca opisów snów i sprawdził, dlaczego jedne są wyraziste i emocjonalne, a inne rozmyte i pozbawione sensu. Przy okazji pokazał, że nocne historie mówią o śniącym więcej, niż się wydaje.
Sen zajmuje blisko jedną trzecią ludzkiego życia, a samo śnienie wypełnia mniej więcej jedną czwartą czasu odpoczynku. Mimo tej skali wciąż nie wiadomo do końca, po co śnimy. Dodatkowo utrudnia sprawę to, że niemal wszystkie sny zapominamy, zanim na dobre zdążymy się obudzić.
Wbrew wyobrażeniom dawnych cywilizacji sny nie są ani wizjami zsyłanymi przez bóstwa, ani proroctwami. W większości z nich dominują emocje nieprzyjemne: niepokój, strach i smutek. Radość pojawia się znacznie rzadziej, niż można by przypuszczać.
Zespół z IMT School for Advanced Studies w Lukce sięgnął po metody przetwarzania języka naturalnego, czyli te same narzędzia, które analizują tekst w wyszukiwarkach i asystentach głosowych. Badacze zebrali ponad 3 700 opisów snów od niemal 290 ochotników w wieku od 18 do 70 lat, a materiał powstawał na przestrzeni czterech lat.
Uczestnicy przez dwa tygodnie prowadzili dzienniki snów. Równolegle zespół gromadził dane o ich śnie, funkcjonowaniu mózgu, osobowości i profilu psychologicznym. Wyniki ukazały się na łamach czasopisma naukowego Communications Psychology.
Najciekawszy wniosek jest taki, że sny nie odtwarzają po prostu tego, co wydarzyło się w ciągu dnia. Badani rozpoznawali w nich znajome miejsca, na przykład uczelnię czy pracę, ale te miejsca nie odpowiadały rzeczywistości. Mózg przerabiał je po swojemu, nadając im nieco zmieniony, twórczy charakter.
Innymi słowy sen jest zwierciadłem codzienności, tyle że krzywym. To, co się w nim pojawia, zależy zarówno od indywidualnych cech śniącego, jak i od zbiorowych doświadczeń, przez które właśnie przechodzi.
Analiza pozwoliła powiązać charakter snów z konkretnymi cechami osób badanych:
Drugi wynik tej pracy dotyczy samej metody. Modele językowe potrafiły analizować znaczenie i strukturę snów na poziomie porównywalnym z ludzkimi ekspertami. To zmienia skalę: zamiast mozolnie kodować kilkadziesiąt relacji, można przeanalizować tysiące, a badanie da się powtórzyć w innym ośrodku i porównać wyniki.
Dla nauk o świadomości, pamięci i zdrowiu psychicznym jest to o tyle istotne, że sny długo wymykały się pomiarowi. Teraz stają się materiałem, który można badać tak jak każdy inny duży zbiór danych.
Podczas snu mózg jest odcięty od bodźców z otoczenia znacznie mocniej niż na jawie. Dzięki temu może swobodnie zestawiać odległe pojęcia i przetwarzać to, co zebrał w ciągu dnia, co sprzyja uczeniu się i utrwalaniu wspomnień. Noc przed egzaminem pracuje więc na wynik, tylko inaczej, niż się to zwykle rozumie.
Badanie pokazuje też coś praktycznego dla osób, które rozważają studia z psychologii, kognitywistyki czy informatyki. Analiza snów okazała się miejscem spotkania trzech światów: neuronauki, psychologii i uczenia maszynowego. Wiele współczesnych badań wygląda dziś dokładnie tak.
Sny nie są przypadkowym szumem ani przepowiednią. Są dynamicznym procesem, na który wpływa tożsamość śniącego i to, czego akurat doświadcza. Nowe narzędzia pozwalają badać je na skalę wcześniej nieosiągalną, a przy okazji przypominają, że sen jest częścią pracy mózgu, a nie przerwą w niej.