
Zły dzień, zaległe zadania, napięcie w związku — i ręka sama sięga po telefon. Wydaje się oczywiste, że w sieć uciekamy przed stresem i kiepskim nastrojem. Badacze z Uniwersytetu w Duisburgu-Essen postanowili to sprawdzić, przyglądając się przez dwa tygodnie zwyczajom 900 dorosłych. Wynik jest zaskakujący: to nie stres, lecz zwykła, codzienna pokusa najczęściej każe nam przewijać, grać i kupować dalej — a na końcu możesz sprawdzić, jak mocno ciągnie cię ekran.
Pytanie brzmi prosto, ale odpowiedź wcale nie jest oczywista. Czy ludzie spędzają za dużo czasu w internecie, bo czują się przybici i zestresowani? A może jest odwrotnie i to nadmiar godzin przy ekranie psuje im nastrój oraz sprawia, że gorzej radzą sobie z obowiązkami w pracy, na uczelni czy w związku?
Zespół z Uniwersytetu w Duisburgu-Essen w Niemczech postanowił się temu przyjrzeć. Andreas Oelker, doktorant i współautor badania, opisuje mechanizm, który wielu osobom wyda się znajomy: „Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia ze swoistym błędnym kołem”.
Według Oelkera zaczyna się niewinnie. „Osoby będące w złym nastroju próbują poprawić sobie humor korzystając z sieci, jednak zwykle niewiele to daje.” Skoro nie pomaga, sięgamy po telefon znowu. „Wtedy zaczynamy korzystać z niego coraz częściej i więcej” — dodaje badacz.
Brzmi to jak gotowe wyjaśnienie: stres i zły nastrój napędzają przewijanie. Badanie pokazało jednak, że główny winowajca jest gdzie indziej.
Naukowcy przez 14 dni obserwowali 900 uczestników w wieku od 18 do 65 lat. Interesowało ich, co sprawia, że ktoś akurat w danej chwili wchodzi do mediów społecznościowych, odpala grę online albo robi zakupy w sieci. Wyniki opublikowano w czasopiśmie naukowym PLOS One.
Najważniejszy wniosek jest taki, że to codzienna, chwilowa pokusa — a nie stres czy nastrój — jest głównym czynnikiem, który pcha ludzi do sieci. Sama chęć wejścia do internetu podwajała prawdopodobieństwo, że ktoś rzeczywiście to zrobi.
Do tego dochodzi nagroda. Wejściu do sieci towarzyszyło uczucie przyjemności i ulgi, a ono z kolei zachęcało, żeby powtórzyć to samo jeszcze raz. Tak buduje się nawyk, który trudno przerwać jednym postanowieniem.
Badacze sprawdzili też, co dzieje się z resztą życia. Okazało się, że związek między pokusą a zaniedbywaniem innych obowiązków był najsilniejszy u osób, które miały najbardziej utrwalone nawyki korzystania z internetu. Im mocniej zakorzenione przyzwyczajenie, tym łatwiej chwila przy ekranie zamienia się w odłożone zadania.
Czy to znaczy, że stres nie ma żadnego wpływu? Niezupełnie. W całej grupie wpływał on na czas spędzany przed ekranem tylko w niewielkim stopniu. U osób uzależnionych sytuacja wyglądała jednak inaczej: stresujące dni oznaczały dla nich silniejszą pokusę i głębsze zaniedbania. Innymi słowy, u tych, którzy już mają poważny problem, stres dolewa oliwy do ognia.
Autorzy badania mocno podkreślają, że nie każde korzystanie z sieci jest szkodliwe. Kłopot pojawia się wtedy, gdy staje się ono nadmierne lub problematyczne, a to dotyczy niewielkiej części użytkowników.
Silke M. Müller, współautorka badania, zwraca uwagę na równowagę: „Kluczem jest zadbanie o to, by nie zaniedbywać przy tym innych kluczowych obszarów życia”. Chodzi zarówno o codzienne obowiązki, jak i o rzeczy, które wspierają zdrowie, na przykład:
Wnioski badaczy mają praktyczne znaczenie. Jeśli to pokusa, a nie stres, jest głównym motorem, to leczenie i profilaktyka powinny skupiać się na kontrolowaniu samej chęci wejścia do sieci, a nie wyłącznie na łagodzeniu stresu czy poprawianiu nastroju. Oelker zwraca uwagę, że pomaganie ludziom w rozpoznawaniu momentów pokusy może okazać się skuteczniejsze niż koncentrowanie się tylko na emocjach.
Autorzy przekonują też, że zdrowsze sposoby radzenia sobie z trudnościami sprawdzają się lepiej niż sięganie po media społecznościowe czy gry. A odejście od ekranu może pomóc odzyskać radość z rzeczy, które dają prawdziwe szczęście.
Lubimy tłumaczyć sobie godziny w sieci stresem i złym humorem, ale badanie z Duisburga-Essen pokazuje, że najczęściej chodzi o coś prostszego: chwilową pokusę i przyjemną ulgę, która każe ją powtarzać. Stres liczy się głównie u osób już uzależnionych. Dla wszystkich pozostałych najważniejsze jest, by zauważać moment, w którym ręka sięga po telefon, i pilnować, żeby ekran nie wypierał ruchu, powietrza i ludzi.
5 pytań · minuta