
Gleba słabnie, wody brakuje, a przyroda traci różnorodność – a mimo to zielone zmiany w rolnictwie idą jak po grudzie. Europejski projekt VISIONARY sprawdził w ośmiu krajach, czym naprawdę kierują się rolnicy, konsumenci i firmy spożywcze. Wyszło, że sama wiedza nie wystarcza, liczą się zasady gry i zaufanie, a duńscy hodowcy bali się podatku od emisji bardziej, niż było trzeba – a na końcu możesz sprawdzić, jak sam podejmujesz decyzje, gdy w grę wchodzi zmiana nawyków.
Degradacja gleby, niedobór wody i znikająca różnorodność biologiczna – z tym zestawem kłopotów mierzą się dziś systemy rolnicze w całej Europie. Wniosek wydaje się oczywisty: decydenci i firmy powinni przestawić się na bardziej zrównoważone praktyki. Tyle że między „powinni” a „robią” zieje spora przepaść.
Tę przepaść postanowili zmierzyć badacze z finansowanego przez UE projektu VISIONARY. Chcieli zrozumieć, czym w praktyce kierują się rolnicy, konsumenci i firmy spożywcze, kiedy stają przed wyborem między tym, co znane, a tym, co lepsze dla środowiska.
Koordynator projektu, Dionisio Ortiz Miranda, profesor Politechniki Walenckiej, wskazuje lukę w dotychczasowych badaniach. Większość z nich – jak tłumaczy – skupia się albo na zachowaniach pojedynczych ludzi, albo na szerszych uwarunkowaniach strukturalnych, a „rzadko na obu tych aspektach jednocześnie”.
VISIONARY postanowił spiąć te perspektywy. Z jednej strony zespół sięgnął po eksperymenty wyboru, czyli metodę, która pozwala poznać preferencje ludzi pośrednio, bez zadawania im wprost pytania, co cenią. Z drugiej – przeanalizował cały łańcuch wartości w sektorze rolno-spożywczym: relacje między uczestnikami rynku, dynamikę dostaw i otoczenie polityczne.
Badania przeprowadzono w ośmiu państwach:
Eksperymenty dotyczyły klimatu, różnorodności biologicznej, gospodarki wodnej i rolnictwa ekologicznego. Ramy systemowe miały z kolei pokazać, w jaki sposób relacje między graczami i reguły polityki przyspieszają albo hamują zmiany.
Szczególnie ciekawie wypadły studia przypadków z Włoch i Danii. W obu krajach badacze sprawdzali, jak hodowcy bydła mlecznego i innych zwierząt gospodarskich reagują na narzędzia, które mają ograniczać emisje gazów cieplarnianych.
We Włoszech rolnicy chętniej akceptowali innowacyjne, dobrowolne rynki emisji dwutlenku węgla, gdy połączono je z klasycznymi dotacjami. Ortiz Miranda podsumowuje to tak: „Sugeruje to, że podejścia hybrydowe mogą budować zaufanie poprzez integrację innowacji i tego, co znane”.
Brzmi znajomo? Nowość łatwiej przełknąć, kiedy przychodzi w towarzystwie czegoś sprawdzonego.
W Danii chodziło o podatek od emisji ekwiwalentu CO₂. Okazało się, że rolnicy mocno przeceniali jego ekonomiczne skutki, a to na starcie budziło silny opór. Kiedy dostali rzetelne informacje o przewidywanych skutkach, opór częściowo zmalał, a akceptacja nieznacznie wzrosła.
Nie u wszystkich jednak. Najsłabiej na lepsze informacje reagowały większe gospodarstwa i hodowcy oraz ci, u których rozjazd między obawami a szacunkami ekspertów był największy.
Studia przypadków pokazały, że polityka klimatyczna w rolnictwie musi brać pod uwagę perspektywę rolników i to, jak faktycznie reagują. We wszystkich badaniach wróciły trzy spójne obserwacje.
Po pierwsze, sama informacja to za mało. Ortiz Miranda przyznaje, że „Niewystarczający dostęp do odpowiednich informacji skłania ludzi do podejmowania niezrównoważonych decyzji”, ale lepsza wiedza rzadko zmienia zachowania, jeśli nie zmieniają się zasady i struktury, w których ludzie podejmują decyzje.
Po drugie, liczy się cały łańcuch. Skuteczna transformacja wymaga polityki obejmującej cały łańcuch wartości, a nie tylko pojedyncze gospodarstwo.
Po trzecie, relacje wygrywają z akcjami. Zaufanie, wspólna odpowiedzialność i długoterminowe partnerstwa między producentami a konsumentami dają lepsze efekty niż jednorazowe interwencje.
Badacze zauważyli też lukę. Interwencje behawioralne testowano dotąd głównie na rolnikach i konsumentach, a rzadko na pośrednikach w łańcuchu żywnościowym. Według Ortiza Mirandy rozszerzenie tych narzędzi na podmioty działające między polem a sklepem „stanowi znaczącą szansę” dla przyszłej polityki.
Najbardziej namacalnym efektem VISIONARY jest 16 platform łączących naukę i politykę. To partycypacyjne przestrzenie, w których decydenci, naukowcy, praktycy i organizacje społeczeństwa obywatelskiego wspólnie projektują rozwiązania – lokalnie, regionalnie i krajowo. Rozmawiano tam m.in. o rolnictwie ekologicznym, diecie roślinnej, krótkich łańcuchach dostaw i klimacie. W kilku przypadkach skończyło się na konkretnych porozumieniach i działaniach, które wyszły poza cele samego projektu.
Zdaniem autorów połączenie rygoru eksperymentu, myślenia systemowego i zaangażowania zainteresowanych stron od samego początku daje nie tylko lepsze wyniki badań, ale też warunki do zmian na dużą skalę.
Zielona zmiana w rolnictwie nie utyka dlatego, że ludzie nie wiedzą, co robić. Utyka, bo zasady gry, układ sił w łańcuchu dostaw i brak zaufania potrafią zablokować nawet najlepsze intencje. Dla studenta – przyszłego ekonomisty, agronoma, socjologa czy urzędnika – to ważna lekcja: skuteczna zmiana rodzi się tam, gdzie nowe idzie w parze ze znanym, a ludzie budują relacje na dłużej.
Artykuł powstał na podstawie materiału CORDIS (© Unia Europejska).
5 pytań · minuta