
Terapia CAR-T uczy własne komórki odpornościowe pacjenta rozpoznawać nowotwór, ale każdą dawkę trzeba dziś wyprodukować osobno: pobrać limfocyty T, zmodyfikować je wirusami i hodować kilka tygodni w wyspecjalizowanym ośrodku, za sumę sięgającą 300 000 euro. Projekt NANO-ENGINE odwrócił pytanie i zamiast wozić komórki do fabryki, spróbował wysłać fabrykę do komórek — a to sposób myślenia, który da się sprawdzić na sobie: test na końcu pyta, czy szukasz etapu do usunięcia, czy do przyspieszenia.

Blisko jedną trzecią życia spędzamy śpiąc albo próbując zasnąć, a mimo to sen pozostaje jedną z najsłabiej rozumianych rzeczy, jakie robimy codziennie. Włoski zespół badawczy przeanalizował ponad trzy i pół tysiąca opisów snów i sprawdził, dlaczego jedne są wyraziste i emocjonalne, a inne rozmyte i pozbawione sensu. Przy okazji pokazał, że nocne historie mówią o śniącym więcej, niż się wydaje — a na końcu możesz sprawdzić, jakim jesteś śniącym.

Kubeł fusów w kuchni akademika i łupiny po orzeszkach to dla większości ludzi koniec historii. Dla zespołu projektu UNAT to dopiero początek: z takiej biomasy powstają rdzenie węglowe nanocząstek mniejszych niż dwadzieścia nanometrów, które w jednym podejściu pokazują guz na obrazie i zaczynają go leczyć. Badania na zwierzętach dały 93 i 97 procent zahamowania wzrostu guza, a cała rzecz dzieje się na styku chemii materiałów, biologii i diagnostyki obrazowej — na końcu możesz sprawdzić, czy myślisz jak ktoś, kto szuka drugiego życia dla rzeczy.

Badanie słuchu wychodzi w normie, a w zatłoczonym barze rozmowa i tak zamienia się w zgadywankę — „co? powtórz?” co trzecie zdanie. Naukowcy nazwali to ukrytym ubytkiem słuchu i przez lata nie mieli jak go wykryć, bo standardowy test sprawdza tylko, jak ciche dźwięki słyszysz, a nie jak radzisz sobie w gwarze. Belgijski zespół zbudował cyfrowego bliźniaka ludzkiego ucha i znalazł dźwięk, który zdradza, co się psuje — a na końcu możesz sprawdzić, ile hałasu mają Twoje uszy.

Kiedy w sklepie drożeje chleb, rzadko myślimy o glebie, paszy i przepisach eksportowych naraz. A dopiero te wątki widziane razem mówią coś o tym, co ludzie będą jeść za ćwierć wieku. Badacze projektu FoSTA-Health szukali odpowiedzi w Malawi, RPA, Tanzanii i Zambii i opisali cztery możliwe drogi do 2050 roku, z których każda czymś płaci. Ich praca kończy się nie wykresem, lecz narzędziem dla doradcy rolnego — a na końcu możesz sprawdzić, czy myślisz systemami, czy pojedynczymi sprawami.

W Unii Europejskiej ginie co roku około 330 milionów piskląt płci męskiej — nie dlatego, że coś poszło źle, ale dlatego, że kogut nie zniesie jaja, a na mięso rośnie za wolno. Niemcy i Francja już tego zakazały, więc branża szuka sposobu, by poznać płeć wcześniej niż przy taśmie sortowniczej. Zespół projektu Omegga twierdzi, że wystarczy światło i szósty dzień inkubacji — a to temat na styku biologii, optyki i uczenia maszynowego, czyli kierunków, których zwykle nie szuka się pod hasłem „rolnictwo”.


Po każdym warzeniu piwa zostaje w kadzi mokra masa zużytego słodu — największy odpad browaru, który zwykle trafia na paszę albo na wysypisko. W projekcie BioSupPack, finansowanym z programu Horyzont 2020 i koordynowanym przez hiszpańskie centrum AIMPLAS, potraktowano go inaczej: jako surowiec na tworzywo, z którego da się zrobić butelkę, tackę i barowy ekspozytor. To historia o tym, ile pracy inżynierskiej stoi za przedrostkiem „bio” na etykiecie — a na końcu możesz sprawdzić, jak daleko sięga Twoje myślenie o odpadach.

Wielka chemia stoi dziś na paliwach kopalnych i wysokiej temperaturze: żeby cokolwiek zareagowało, trzeba to najpierw porządnie ogrzać. Zespół europejskiego projektu SCOPE poszedł inną drogą i zamiast pieca użył prądu oraz zimnej plazmy, w której rozpędzone są same elektrony, a gaz wokół nich zostaje chłodny. Ślad węglowy takich procesów bywa mniejszy nawet o ponad 90%, a zastosowania sięgają od nawozów po czekoladę – a wszystko to stoi na jednym nawyku: zmieniasz jeden parametr i sprawdzasz, co się stało.


Wystarczy wyjechać wieczorem za miasto, położyć się na kocu i poczekać, aż oczy przywykną do ciemności, żeby zobaczyć coś, czego w mieście nie widać: gwiazdy nie są rozsypane po niebie równo. Jedne rejony są gęste od punktów, inne niemal puste, a w poprzek nieba ciągnie się jaśniejsza smuga. Astronom Reinout van Weeren z Uniwersytetu w Lejdzie tłumaczy, że to nie złudzenie, tylko ślad grawitacji, kształtu Drogi Mlecznej i miejsca, z którego patrzymy — a na końcu możesz sprawdzić, jak właściwie patrzysz w niebo.

Liczba przy nazwie gwiazdy wygląda na twardy pomiar: kilka miliardów lat, parę miejsc po przecinku, sprawa zamknięta. Tymczasem to wynik rachunku, w którym jednej z kluczowych wielkości nikt nie zmierzył — po prostu ją założono. Europejski projekt CartographY spróbował wyjść z tego zaklętego kręgu i pokazać, gdzie kończy się wiedza o gwiazdach, a zaczyna wygodne założenie — a to dobry moment, żeby sprawdzić, czy bliżej Ci do zdjęć z teleskopu, czy do metod, którymi ustala się fakty.


DNA sprzed tysięcy lat wciąż daje się odczytać, a dysk twardy wytrzymuje kilkanaście. Dlatego kusi pomysł, żeby zapisywać dane wprost w cząsteczkach życia — tyle że dotąd robiono to w agresywnych rozpuszczalnikach i w wyspecjalizowanych laboratoriach. Zespół projektu HYPERION wziął chip krzemowy zaprojektowany do rejestrowania pracy neuronów i kazał mu pisać w DNA w zwykłej wodzie. Po drodze natrafił na przeszkodę zupełnie nie tam, gdzie jej szukał — a na końcu możesz sprawdzić, czy sam szukasz prawdziwego wąskiego gardła, czy tylko najbardziej oczywistego.

Sztuczna inteligencja przestała być tematem sporu o to, czy wolno jej używać. Jest już w procedurach szpitali, działów rekrutacji i zespołów programistycznych, a europejski projekt AIOLIA sprawdza, co jej obecność robi z osądem człowieka, który podpisuje się pod decyzją. Badacze zebrali dziesięć scenariuszy z praktyki i wyliczyli zabezpieczenia, bez których nadzór staje się fikcją — a przy okazji postawili pytanie, które warto zadać też sobie: gdzie kończy się Twoje własne zdanie, a zaczyna sugestia modelu.

Żeby skarpa nad drogą się nie osunęła, a nasyp utrzymał ciężar, grunt trzeba czymś związać. Zwykle robi się to cementem, wapnem albo popiołem lotnym — skutecznie, ale ciężkim sprzętem i kosztem wód gruntowych. Szwajcarski projekt CEBREWA poszedł inaczej: zaprzągł do pracy mikroorganizmy, które w trakcie swojego metabolizmu wytwarzają węglan wapnia i sklejają nim ziarna gleby od środka. Osiemnaście miesięcy badań pokazało przy okazji, jak daleko jest z laboratorium na budowę — a na końcu możesz sprawdzić, czy sam doprowadzasz pomysły do końca.

Co roku w Unii Europejskiej powstaje prawie 47 milionów ton odpadów drzewnych, a na nowe produkty przerabia się z tego dziś tylko około 40 procent. Duża część reszty to płyty pilśniowe i wiórowe ze starych mebli — materiał, którego długo nikt nie umiał opłacalnie rozłożyć z powrotem na włókna. Projekt EcoReFibre sprawdzał, czy recykling płyty da się zaprojektować jak każdy inny proces przemysłowy: od sortowania, przez rozwłóknianie, po sprzedaż surowca wtórnego — a niżej test o Twoim stosunku do rzeczy i materiałów, z których są zrobione.


Spadający głaz rzadko dolatuje na dół w jednym kawałku. Rozbija się o półki skalne i z jednego bloku robi się kilkanaście odłamków, które lecą dalej własnymi torami, często dalej i w inne miejsca, niż wskazywałby pojedynczy tor. Inżynierowie długo liczyli tak, jakby ten rozpad nie istniał, bo model bez niego jest po prostu prostszy. Projekt RIDETHERISK z Politechniki w Turynie pokazuje, ile to uproszczenie kosztuje na drodze, którą jeździ się w wakacje — a na końcu możesz sprawdzić, jak sam szacujesz ryzyko.

Ponad 1,3 miliona kilometrów światłowodów leży na dnie mórz i przenosi około 95% globalnego ruchu internetowego. To samo szkło, które wozi dane, reaguje na najdrobniejsze drgania dna — wystarczy podłączyć do niego urządzenie w stacji lądowej. Europejski projekt SUBMERSE zamienił działające kable telekomunikacyjne w rozproszoną sieć czujników nasłuchującą trzęsień ziemi, tsunami i wielorybów — a przy okazji pokazał, że nowy instrument badawczy bywa czymś, co od dawna leży pod ręką, i na końcu możesz sprawdzić, czy patrzysz na technologię podobnie.


Żeby skarpa nad drogą się nie osunęła, a nasyp utrzymał ciężar, grunt trzeba czymś związać. Zwykle robi się to cementem, wapnem albo popiołem lotnym — skutecznie, ale ciężkim sprzętem i kosztem wód gruntowych. Szwajcarski projekt CEBREWA poszedł inaczej: zaprzągł do pracy mikroorganizmy, które w trakcie swojego metabolizmu wytwarzają węglan wapnia i sklejają nim ziarna gleby od środka. Osiemnaście miesięcy badań pokazało przy okazji, jak daleko jest z laboratorium na budowę — a na końcu możesz sprawdzić, czy sam doprowadzasz pomysły do końca.

Co roku w Unii Europejskiej powstaje prawie 47 milionów ton odpadów drzewnych, a na nowe produkty przerabia się z tego dziś tylko około 40 procent. Duża część reszty to płyty pilśniowe i wiórowe ze starych mebli — materiał, którego długo nikt nie umiał opłacalnie rozłożyć z powrotem na włókna. Projekt EcoReFibre sprawdzał, czy recykling płyty da się zaprojektować jak każdy inny proces przemysłowy: od sortowania, przez rozwłóknianie, po sprzedaż surowca wtórnego — a niżej test o Twoim stosunku do rzeczy i materiałów, z których są zrobione.


Panel słoneczny kojarzy się z ciężką taflą przykręconą do dachu. Finansowany przez Unię Europejską projekt DIAMOND pracuje nad czymś innym: cienką warstwą kryształów perowskitu, która przechwytuje energię z bardzo wysoką sprawnością i którą da się wytwarzać w Europie. Za takim materiałem stoją fizyka ciała stałego, chemia materiałów i inżynieria procesu, czyli konkretne kierunki i ludzie, którzy będą musieli to umieć zrobić — a na końcu pięć pytań o to, na ile taka praca jest dla Ciebie.

Rowery i hulajnogi elektryczne weszły do miast szybciej, niż powstały zasady bezpiecznego jeżdżenia nimi. Samochód ma zaawansowane technologie bezpieczeństwa, osoba na hulajnodze nie ma nic poza kaskiem. Unijna „Wizja Zero” mówi o zbliżeniu się do zerowej liczby ofiar śmiertelnych na drogach do 2050 roku, tylko że liczenie wypadków po fakcie do tego nie wystarcza. Projekt SOTERIA sprawdzał, co trzeba zbierać, żeby rozpoznać zagrożenie wcześniej — a test na końcu dotyczy Twoich własnych nawyków na trasie na zajęcia.